A oto osoba, która za tym wszystkim stoi :)

Autor: Monika Gorka W: Root Na: Komentarze: 0 Polubienia: 27

W tym cudnym miesiącu Mam, pragnę podzielić się z Wami – sobą J Zdjęcia i realizacja jest dziełem mojej wspaniałej Sylwii Głuszek z Fototime. Stworzyła projekt dla mam by nie bały się iść po swoje i realizować marzeń. Cykl obejmuje kilka historii opowiedzianych w formie fotoreportażu. Ja jestem pierwsza więc zapraszam J

"Świat odbiera mnie jako pewną siebie, niepoprawną optymistkę, rzeczywistość jest jednak inna – wszystkie ważne decyzje i działania są okraszone ogromnym stresem – bo sama nie wierzę w siebie tak, jak wierzą we mnie bliscy... 
Kiedy i jak to wszystko się zaczęło?
Nie powiem, żebym jako mała dziewczynka pragnęła pracować z drewnem, ale na pewno do zawsze chciałam robić to co lubię. Coś co nie będzie monotonne i przewidywalne, ale co będę mogła zmieniać w każdej chwili, kreować lub zacząć od nowa coś innego. Jeszcze do niedawna nie sądziłam, że to właśnie da mi tworzenie drewnianych dekoracji. Pewnie jak niejedna mama, po okresie macierzyńskim przyszło mi podjąć trudna ale konieczną decyzję – co dalej i kiedy jak nie teraz ? Bałam się bardzo – bo „przeciw” było dużo więcej niż „za”, a właściwie nie wiem czy było jakieś inne „za” niż - „Jak nie spróbujesz to będziesz żałować”. No to spróbowałam :)


Jak doszłaś do tego momentu w którym teraz jesteś ?
Tematem obróbki drewna zainteresował mnie mąż, pokazał możliwości, zaprezentował rozwiązania. I zaskoczyło… W głowie od razu rozwinęła się myśl, jak kłębek długo zwijanej wstążki, która z pędem pokonuje nieskończone przestrzenie aż osiągnie cel – sukces. U mnie zaplątała się już po kilku centymetrach :)
 Ale chęć udowodnienia sobie – że mi się uda, była już tak mocna, że rozsądek był na straconej pozycji. Komplikacji było wiele, ponieważ wszystko postanowiłam zrobić w sama, mówiąc sama mam oczywiście na myśli siebie i męża :) Finansowo pomogły unijne fundusze. Technicznie, tworząc stronę internetową, przygotowując sprzęt komputerowy, fotograficzny czy nawet wyposażenie lokalu – wziął na siebie mój luby. Resztę musiałam już zrobić sama. Pomysły na wykonanie, samokształcenie z Youtub’em, praktyka nocna z projektowania, przyspieszony kurs fotografii amatorskiej między drzemkami córki a potem przyszła ona - moja „Maryśka” – ploter CO2 900N – miłość od pierwszego wejrzenia. I tak zaczęła się nasza przygoda. Na razie jest "pod Górkę", ale nazwisko zobowiązuje.


Jesteś mamą, jak pogodzić firmę i dom?
Chyba każdy rodzic, robi wszystko w życiu „dla dzieci”, nawet jak robi dla siebie. Najtrudniejsze jest chyba znalezienie złotego środka, ja jestem na początku drogi i może z czasem będzie łatwiej, ale będąc w domu, zawsze jestem jeszcze „trochę w pracy”. No i stres. To chyba mój największy problem, z którym bijatykę rozpoczynam wczesnym rankiem, a dni „lajtowe” są rzadkością, ostatniego nie pamiętam, chyba jak rodziłam :)
 A tak poważnie to wiem, że jak coś nie wyjdzie to będzie to tylko i wyłącznie moja wina, bo może mogłam zrobić coś lepiej, zauważyć coś wcześniej, przewidzieć coś szybciej – a nie dałam rady. W konsekwencji koszty czy to finansowe czy emocjonalne, poniesie moja rodzina – więc znów stres. Ale jak sobie radzić na co dzień, gdy kawa nie pomaga a karteczki z zadaniami są w tylu miejscach, że nawet nie pamiętasz gdzie je wszystkie pozostawiałaś… wezwać posiłki ! Bo grunt to pomoc bliskich, tata i dziadkowie to podstawa gdy dzień jest za krótki. Ja mam to szczęście, że są.


Pasja i biznes mogą iść w parze ?
U mnie praca stała się pasją jednocześnie. Głównie dlatego, że pozwala mi realizować, różne nawet najdziwniejsze wymysły. Mogę zmieniać projekty dowolnie, porzucić te które mi nie pasują, stworzyć nowe, kreować przestrzeń w social mediach wokół moich produktów, zmieniać drogi, szukać rozwiązań. Żaden dzień nie jest podobny do wcześniejszego, bo codziennie robię coś nowego. A gdy już skończę, gdy pył z szlifowania opadnie a włosy po umyciu nie pachną kominkiem – biorę do ręki to co stworzyłam – sama, samiutka – wektor po wektorku i myślę sobie- to jest moje a wielu się to podoba. Jest fajnie.


Co było najtrudniejsze w dotarciu do celu?
Najtrudniej mi chyba uwierzyć w siebie i w to, że osiągnę sukces – chociaż ten z definicji dla każdego oznacza coś innego. Praca przynosi mi ogromną satysfakcję i tego się trzymam. Cały czas towarzyszy mi poczucie, że „nie pracuje” – bo przecież robię to co lubię, sama normuje czas pracy, decyduje, wybieram, siedzę przed komputerem, przed tym Facebookiem, Instagramem, Pakamerą czy ślęczę w krzakach z aparatem – to co to za praca ? Ludzie patrzą, oceniają, krytykują, niejeden na pewno kpi – a ja wmawiam sobie, że po mnie to spływa. Nie spływa. Ale charakter mam paskudnie zawzięty, mąż potwierdzi :) 
Cel jest daleko, ale jest realny, wszystkie narzędzia wliczając zdrowe ręce i nogi są, a motywacja skończyła w tym miesiącu dwa latka, wiec nie ma wymówek.


Warto?
Pewnie! Bo gdybym wiedziała wcześniej to, co teraz wiem było by dużo łatwiej. A gdybym nie wiedziała, to bym się nie bała .
Ale łatwiej jest mi powiedzieć innej mamie, by chwyciła byka za rogi, niż samemu być tak pewną siebie, tak wiecie w środku. Ale zacytuję Jacka Walkiewicza :
„KIEDYŚ SIĘ BAŁEM I NIE ROBIŁEM, DZISIAJ SIĘ BOJĘ, ALE ROBIĘ". I ja tak mam, boje się ale nie chcę przestać, bo zobaczyłam, że się da i że można oraz ile mi to daje. Nie będzie prosto, nie będzie łatwo, należy polubić smak „goryczki”, oswoić z krytyką, i nastawić na wiele poświęceń – ale pomyślcie o tym uczuciu jak Wam się uda… 

 

Wszystkie historie dostępne tutaj https://www.facebook.com/Fototime.fotografia/

Komentarze

Zostaw swój komentarz